Pai, czyli Biały Budda i tajski kanion

Do Pai wpadłam jak po ogień. Zresztą wcale nie chciałam tam jechać. To znaczy chciałam, ale spadł deszcz i wszystko zmienił.
Początkowy plan zakładał, że do Pai pojadę na trzy dni. Ale kiedy obudziłam się w dniu, w którym miałam wyjeżdżać i usłyszałam krople deszczu uderzające o parapet, wstałam z łóżka tylko po to, żeby powiedzieć w recepcji, że chcę przedłużyć swój pobyt o kilka dni. Niestety okazało się, że mogę tu zostać jeszcze tyko na jedną noc. A szkoda, bo w Julie Guesthouse czułam się już jak w domu. Prawie całe moje tajskie życie kręciło się wokół tego hostelu. Miałam już znajomych, z którymi żegnałam się, kiedy wyjeżdżałam i witałam wylewnie za każdym razem, kiedy wracałam. A to z trekkingu, a to z farmy i w końcu z Pai. Kiedy nie byłam zajęta pogaduszkami, przyglądałam się jak inni goście zawierają nowe znajomości, albo jak kolejni turyści pytają o nocleg i zostają odprawieni z kwitkiem. Rano czasami jest jeszcze szansa na wolny pokój, po południu nie bardzo.

Continue reading „Pai, czyli Biały Budda i tajski kanion”

Zły uczynek w tajskim pociągu

Na przedostatni dzień swoich wakacji już dawno zaplanowałam wypad do Ayutthai. Właściwie cały dzień poruszałam się zgodnie ze wskazówkami, których udzielili mi Ewa i Łukasz poznani w Chiang Mai (mimo, że ledwie ich znam, obdarzyłam ich dużym zaufaniem, bo nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby sprawdzić godziny odjazdów, i dobrze, bo wszystko się zgadzało).

Continue reading „Zły uczynek w tajskim pociągu”

Weekend na Mindful Farm

To, czego w Tajlandii brakowało mi najbardziej, to kontakt z “lokalsami”. Próbowałam znaleźć kogoś, kto by mnie przygarnął na Couchsurfing, ale albo ci, którzy się odzywali nie pasowali mi, albo ja nie pasowałam im. Nie przejęłam się tym za bardzo (schemat znam już z innej dziedziny życia, zwanej związkami damsko-męskimi), postanowiłam szukać aż znajdę i w końcu się udało.

Continue reading „Weekend na Mindful Farm”

Co zabrać na dwudniowy trekking do dżungli na północy Tajlandii?

Kilka dni temu wybrałam się na dwudniowy trekking (z przewodnikiem, oczywiście). O samym trekkingu, który był genialny napiszę w osobnym poście, a tutaj przekazuję listę rzeczy, którą przygotował hostel Julie, w którym mieszkałam. Na taki trekking może pójść każdy, nawet ktoś, kto nieczęsto chodzi po górach, ale dobrze wiedzieć co ze sobą zabrać (ze mną w grupie był chłopak w japonkach i jakoś też dal radę,ale sportowe buty pewnie ułatwiłyby mu życie). Ale do rzeczy.

Continue reading „Co zabrać na dwudniowy trekking do dżungli na północy Tajlandii?”

Cztery rzeczy, które zaskoczyły mnie pierwszego dnia w Bangkoku

Po pierwsze: ruch lewostronny.
Nie zauważyłam tego aż do momentu, kiedy zaczęłam się gramolić do taksówki na miejsce po prawej stronie samochodu, aż tu nagle skonsternowany kierowca grzecznie acz stanowczo zwrócił mi uwagę, że to raczej on tu będzie siedział.

Continue reading „Cztery rzeczy, które zaskoczyły mnie pierwszego dnia w Bangkoku”