Przygoda w Birmie

Birma jest tak inna od wszystkiego, co do tej pory w życiu widziałam, że sam pobyt tutaj jest jedną wielką przygodą, a każda chwila jednym wielkim zdziwieniem (pewnie są bardziej egzotyczne miejsca na świecie, nie wiem jak odnalazłabym się na przykład w Indiach albo Meksyku, ale wiecie, o tych miejscach się przynajmniej coś kiedyś słyszało, ma się jakieś wyobrażenia, widziało sie “Czasem słońce, czasem deszcz” i “Miasto Boga”, ale Birma… jakiś pokaz zdjęć w Południku Zero, i tak wychodzi na to, że niezbyt uważnie słuchałam). Tak czy inaczej, zachciało mi się jeszcze więcej. Nie bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić drugiego dnia w Yangonie, a mój przewodniczek Lonely Planet sugerował przeprawę promową na drugą stronę rzeki (takie “poza utartym szlakiem”, chociaż podczas spacerowania po Yangonie wcale nie miałam poczucia, że chodzę jakimś bardzo wydeptanym szlakiem).

Czytaj dalej „Przygoda w Birmie”

Pierwsze zetknięcie z Birmą

Jedna Austriaczka na farmie powiedziała o pierwszych myślach,które przyszły jej do głowy tuż po tym, jak wysiadła z samolotu w Bangkoku:”co ja tu robię i po co przyjechałam tu sama?”. Mnie takie myśli w Tajlandii nie dopadły, ale w Birmie, i owszem. I jeszcze: “czy mnie pogięło?”.

Czytaj dalej „Pierwsze zetknięcie z Birmą”