Piesze wycieczki albo co robić na Majorce zimą

Dużo osób pyta mnie kiedy najlepiej przyjechać na Majorkę. Oczywiście odpowiedź zależy od tego na jaki typ wypoczynku się nastawiacie. Podejrzewam, że większości z Was wyspa kojarzy się z plażowaniem nad ciepłym morzem. I rzeczywiście, właśnie tak można tu spędzić czas latem. Hotele na Majorce nie są otwarte cały rok (poza nielicznymi wyjątkami w pobliżu Palmy). Sezon zaczyna się w okolicach Świąt Wielkanocnych, a pełną parą rusza od pierwszego maja. Kończy się w połowie października, z wyjątkiem hoteli, które oferują wypoczynek jeszcze w trakcie Halloween (wtedy kurorty zapełniają się głównie lokalnymi gośćmi). Poza tym, że zimą zamknięte są hotele, to w miejscowościach, które latem kwitną życiem (takich jak Alcudia, Cala Ratjada czy Cala d’Or…) trudno też znaleźć otwarte restauracje, kluby, wypożyczalnie samochodów czy sklepy. Życie kurortów zimą zamiera. Jeśli więc planujecie leniwy wypoczynek i imprezowanie wieczorem, odwiedźcie Baleary latem.


Za to przez cały rok można uprawiać na wyspie różne sporty. Niektóre wręcz bardziej popularne są zimą niż latem. Na przykład luty i marzec na Majorce należą do kolarzy. Wszędzie ich pełno.
Natomiast najlepsze miesiące na wspinanie czy wycieczki w góry to listopad i marzec. Nie jest wtedy już/jeszcze tak gorąco jak latem, ale wciąż wystarczająco ciepło. Pamiętajcie, że jestem na wyspie po raz pierwszy o tej porze roku, więc weźcie poprawkę na to, że mówię o warunkach pogodowych na przełomie lat 2016/2017. Teraz na przykład (koniec stycznia 2017) od kilku dni leje bez przerwy, a temperatura wieczorem spada do zera. Za to rok temu o tej porze podobno było tak cieplutko, że ludzie spacerowali w koszulkach z krótkim rękawem. W listopadzie i na początku grudnia 2016 świeciło słoneczko a temperatura utrzymywała się w okolicach 20 stopni na plusie, dlatego korzystając ze sprzyjających warunków wybrałam się na kilka wycieczek w góry, co oczywiście i Wam serdecznie polecam.
Pasmo Serra de Tramuntana rozciąga się na północy Majorki. Najwyższa góra na wyspie- Puig Major liczy 1445 m.n.p.m. i jest niedostępna dla turystów. A to dlatego, że na jej szczycie znajduje się baza wojskowa. Zdobyć za to można drugi co do wysokości wierzchołek – Puig Masanella (1364 m.n.p.m., to jeszcze przede mną, ale chcę, żebyście znali różne możliwości, dlatego o nim wspominam).  Nie zawsze jednak o „zaliczanie” szczytów chodzi. Przez całe pasmo, z Andratx do Pollency, prowadzi szlak o bardzo poetyckiej nazwie „Ruta de Piedra en Seco” (szlak suchych kamieni), oznaczony numerem GR 221. Pomyślany jest tak, że po każdym dniu wędrówki spać można w schroniskach, zwanych refugi (nocleg możecie rezerwować na stronie http://www.conselldemallorca.net).
Wędrówki, o których piszę w tym poście to jednodniowe wypady z Palmy, można tam dojechać lokalnym transportem, nie trzeba wypożyczać samochodu. Oto kilka pomysłów:

Ruiny zamku Allaro, Puig d’Alaro (821 m.n.p.m.)

Zamek był pierwotnie w rękach Rzymskich chrześcijan, którzy utracili go w X wieku na rzecz Muzułmanów. Był potężną fortyfikacją, po której dzisiaj pozostały już tylko ruiny.
Dojazd do zamku jest prosty: wystarczy wsiąść w pociąg do Allaro, który odjeżdża z dworca Estacio Intermodal na Placa d’Espanya. A po dotarciu do miasteczka wsiąść w autobus do centrum Allaro. Bilet na cały przejazd w obie strony kosztuje około 5 euro.
Podejście do ruin zamku jest bardzo łatwe, większa część szlaku to droga asfaltowa. Z ruin pozostałych po dawnej fortyfikacji rozciąga się piękny widok na miasteczko i Morze Śródziemne, a z drugiej strony na szczyty gór.
Jeśli macie samochód i nie chce Wam się chodzić możecie nawet wjechać prawie na sam szczyt i zostawić auto na parkingu. Na górze znajduje się schronisko, więc można coś wypić i przekąsić, ale uwaga (!) z toalety korzystać mogą tylko osoby, które zostają na noc. Warto jeszcze wiedzieć, że wcale nie tak łatwo znaleźć początek szlaku. W pobliżu przystanku autobusowego nie ma żadnego drogowskazu. Najlepiej więc zapytać mieszkańców, albo posłużyć się GPS-em.

allaro

allaro2

allaro-zamek

Z Dei do Soller
Deia to pięknie położona miejscowość rozsławiona przez angielskiego pisarza Roberta Gravesa, który zamieszkał tu w latach 30-tych XX wieku. Warto więc przed wyruszeniem w góry spędzić trochę czasu na spacerze między urokliwymi kamiennymi domami, po czym udać się na małą plażę Cala Deia i stamtąd wejść na szlak. Jest kilka różnych tras, którymi można dojść do Soller. My wybrałyśmy tę, która rozpoczyna się tuż nad plażą. Na początku wszystko szło gładko: przepiękne widoki, dużo drogowskazów. Ale w pewnym momencie szlak się urwał i zaczęłyśmy błądzić, w końcu dotarłyśmy do ulicy i przez jakiś czas szłyśmy poboczem aż znalazłyśmy szlak GR 221. Gdybym zdecydowała się pokonać tę trasę po raz kolejny, od początku szłabym tym właśnie szlakiem. Jest on po prostu najlepiej oznakowany i trzymanie się go oszczędza dużo stresu i czasu. Niestety przez całe to zamieszanie związane z błądzeniem nie zdążyłybyśmy dojść do Soller przed odjazdem ostatniego autobusu, dlatego zdecydowałyśmy się zejść do innej malowniczej miejscowości – Port de Soller.
Sama wycieczka jest bardzo łatwa, właściwie nie ma podejść, cały czas idzie się wzdłuż morza na wysokości ok. 300 m.n.p.m.

porto-soller

cala-deia
Szczyt Puig de l’Ofre (1093 m.n.p.m.)
Ze wszystkich trzech tras, o których tu piszę ta jest najtrudniejsza (co nie znaczy bardzo trudna). Rozpoczyna się w Soller. Już po krótkim spacerku pod górę, rozciąga się widok na miasto i dalej na morze. Droga jest tu prawdziwie górska (nie jak w przypadku Allaro), wiedzie między skałami, przez potoki i wodospady. Droga na sam szczyt, jak ostrzega mapa, nie jest dobrze oznaczona, pod koniec po prostu trzeba wdrapać się na skały, tam gdzie wygodnie. Warto to zrobić, bo ze szczytu widok rozciąga się na najwyższe wierzchołki Serra de Tramuntana i zbiornik wodny Embassament de Cuber poniżej, mimo że nie jest to naturalnie powstałe jezioro wygląda niesamowicie. Z powrotem zejść można tą samą drogą (GR 221, oczywiście).

Wędrówka na Puig l’Ofre zajęła mi około 6 godzin. Na szczycie ani po drodze nie ma schroniska, dlatego w prowiant na cały dzień trzeba zaopatrzyć się przed wyruszeniem.
Do Soller jedzie autobus z Palmy, bilet w jedną stronę kosztuje 2,65 euro.
O ile szlak GR 221 jest dobrze oznaczony, na pozostałych trasach często trudno się połapać w którą stronę iść. Co prawda co jakiś czas rozstawione są drogowskazy, ale nie ma oznaczeń szlaku na drzewach czy kamieniach. W niektórych miejscach za to ustawione są małe piramidki z kamieni i to one wskazują kierunek. Już po przestudiowaniu mapy zorientujecie się, że na konkretne szczyty prowadzą szlaki oznaczone jako „trudna do znalezienia ścieżka”. Dobrze więc wcześniej zebrać jak najwięcej informacji o trasie, którą zamierzacie pokonać.
Jeśli nie chcecie w góry iść sami, polecam grupę Connect Lingus, z którą ja wybieram się na wycieczki co dwa tygodnie w niedziele, znajdziecie ją na Facebooku.

serra-de-tramuntana

puig-lofre-2

gory-na-majorce

serra

soller2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s