Wspinanie na Majorce

Mówiłam Wam już, że moje życie jest wspaniałe? (zwłaszcza, kiedy nie liczę kasy, którą wydaję).

W końcu znalazłam kurs wspinaczki w miarę przystępnej cenie na Majorce. Nie było łatwo, bo albo drogo, albo daleko, albo nie w środy (a w tym roku to środa jest moim weekendem). Ale jest, udało się. Padło na Rock&Water Mallorca (jak się okazało – trafny wybór).

Daleko, bo daleko, ale jadę. Żegna mnie moja bułgarska współlokatorka – Didi. Z troską dopytuje a to o to czy zabrałam piżamę, a to czy naładowałam baterię w telefonie. Zabrałam, naładowałam. Mogę jechać. Czasu na planowanie za wiele nie mam. Wsiadam po prostu w ostatni autobus do Palmy i z dworca ruszam do jedynego hostelu, jaki tam znam. Okazuje się, że i hostel zna mnie. Pani w recepcji mówi, że pamięta moją twarz, a że byłam tam ostatnio rok temu, to albo Pani ma fenomenalną pamięć, albo ja niezapomnianą twarz. Dostaję pokój numer 210, inaczej niż roku temu, na drugim piętrze. Drugie piętro okazuje się jednocześnie poddaszem, czyli najfajniejszym piętrem na świecie. Słowem, jest fajnie.

Na dworcu sprawdzam autobusy do Valldemosy na następny dzień i wszystko zapisuję długopisem na kartce (większość moich znajomych, zwłaszcza ci, którzy z niepokojem dopytują czy mój telefon nie jest przypadkiem z lat 80-tych, pogardziłaby tym staroświeckim sposobem utrwalania informacji, ale co tam).

Przed snem zaglądam jeszcze do znajomej księgarni. Od dawna chciałam przeczytać biografię Karen Blixen napisaną przez jej brata. Nie mogę jej znaleźć w Polsce, a rok temu widziałam jedno wydanie po hiszpańsku (no dobra, nie jestem tego taka pewna, możliwe, że to był jednak kataloński). Nie żebym znała któryś z tych języków, ale bardzo chcę się nauczyć, więc kiedy znajduję „Tanne” dokładnie w tym samym miejscu, w którym leżała rok temu, bez wahania kupuję i ruszam dalej. Wszystko idzie po mojej myśli, można by powiedzieć że zgodnie z planem, gdybym tylko ten plan wcześniej miała. No więc jeszcze idealna kolacja – pyszne lody.

W hostelu przed swoją współlokatorką z Argentyny udaję, że mówię po hiszpańsku (bo przecież to najlepszy sposób nauki języka), a przed współlokatorką Czeszką nie muszę nawet udawać, po prostu mówię. I tak dobiega końca dzień numer jeden mojego wyjazdu.

Dzień drugi zaczyna się wczesną pobudką i śniadaniem w przytulnej kawiarence w Valldemosie. Bez problemu znajdujemy się z Adharą o umówionej godzinie i ruszamy do S’estret, gdzie będziemy się wspinać. Dołączają do nas Sebastian – właściciel firmy, Sigrid – Niemka, która już od 30 lat mieszka na Majorce i młody Hiszpan, którego imienia nie pamiętam. Zaczynamy od najłatwiejszych dróg, czyli tych oznaczonych numerem 4, wspinamy się „na wędkę”.

idę
idę

Właściwie to jest zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Po pierwsze totalnie inaczej niż na ścianie. Zawsze myślałam, że moim problemem w skałach będzie strach albo brak sił. A okazało się, że najtrudniej jest znaleźć miejsca, żeby postawić nogi i położyć ręce. Na ścianie wszystko jest jasne. Są chwyty i drogi oznaczone kolorami. Jak chcesz zrobić drogę oznaczoną na przykład kolorem pomarańczowym po prostu stawiasz nogi i ręce tylko na tych chwytach, przy których jest pomarańczowa taśma. Przyznam, że na ścianie często oszukiwałam (samą siebie oczywiście) i jak już nie miałam sił albo odwagi chwytałam się czego popadnie, czyli nie robiłam żadnej konkretnej drogi. Dopiero w skałach widzę jak bardzo było to bezsensu. W skałach się tak po prostu nie da, wszystkie chwyty trzeba znajdować samemu. Często mi się wydawało, że po prostu ich nie ma, ale Sebastian przekonywał, że zawsze są, trzeba tylko wiedzieć jak je wykorzystać. Póki co nie wiem, ale moim celem na następne podróżnicze lata jest się tego dowiedzieć.

Ogólnie rzecz biorąc bawiłam się fajnie i zamierzam to powtórzyć w najbliższą środę. Dam znać jak było.

One thought on “Wspinanie na Majorce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s