Niżny Nowogród

Kiedy późnym wieczorem siedziałam w podziemiach dworca w Niżnym Nowogrodzie i czekałam na spóźnionego Andreya – mojego hosta z Couchsurfing, po raz pierwszy pomyślałam, że właściwie to nie byłoby głupim pomysłem na wszelki wypadek rezerwować jakiś nocleg tam, dokąd jadę. Bo przecież nie znam tych ludzi, a już mi się tak dwa razy zdarzyło, że Couchsurfer, z którym byłam umówiona się nie pojawił i zostałam na lodzie. Wtedy nie byłam sama, ale gdybym została sama w obcym mieście w środku nocy, bez dostępu do Internetu, dobrze byłoby mieć coś w zanadrzu.

Tak, to jest myśl, wyciągnę z tego wnioski na przyszłość i już zawsze będę rezerwowała miejsce w hostelu – przyrzekłam sama sobie w duchu. W tym momencie z rozmyślań wyrwał mnie telefon od Andreya i przyrzeczenie zniknęło gdzieś porwane przez strumień świadomości, by przypominać o sobie od czasu do czasu, ale nie na tyle silnie, żeby przerodzić się w konkretne działanie.

Andrey, żeby odebrać mnie z dworca, wyszedł w trakcie koncertu folkowych zespołów, więc szybko zapakował mnie do samochodu i z piskiem opon ruszył w stronę Kremla, żeby zdążyć na kolejną część koncertu. Wparowaliśmy do sali teatru w trakcie występu polskiej grupy z Radomia i z gracją zajęliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Potem wysłuchaliśmy jeszcze żeńskiego estońskiego trio i tak rozpoczęła się moja wizyta w tym mieście.

Następnego dnia Andrey – którego nazwałam sobie Młodym Oligarchą (bo jako 24 latek sprzedał firmę i kupił sobie trzy mieszkania bez kredytu – a dla mnie, która nie posiada ani jednego mieszkania, nawet z kredytem, to szczyt bogactwa) – zabrał mnie na spacer po Niżnym Nowogrodzie. Pokazał mi Kreml – podobno jedyny w Rosji niezdobyty przez żadnego wroga. Może dlatego, że przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, według legendy, ostrzegały jelenie, które jeszcze w czasach, kiedy Kreml był drewniany, często podchodziły pod jego bramy a ich nagła ucieczka za każdym razem zwiastowała nadejście wroga i dawała mieszkańcom czas na przygotowanie obrony. W dowód wdzięczności jeleń został wybrany na symbol miasta.

Ze wzgórza, na którym położony jest Kreml, rozciąga się widok na Wołgę i Okę. Zeszliśmy nad rzekę mijając pomnik Maksyma Gorkiego – pisarza, który w tym właśnie mieście się urodził i na cześć którego miasto w latach 1932- 1990 nosiło nazwę Gorki. W tych też latach Niżny Nowogród był miastem zamkniętym, co znaczy, że nie tylko obcokrajowcy mieli bezwzględny zakaz wjazdu, ale i dla Rosjan z innych miast wjazd był bardzo ograniczony. Było to związane z rozwojem przemysłu zbrojeniowego. Na moje pytanie co produkuje się w tych fabrykach teraz, Andrey odpowiedział z rozbrajającą szczerością, że to samo, tylko na mniejszą skalę.

Niżny Nowogród

Bulwarem doszliśmy do najprawdziwszego statku, który jak najprawdziwszy pomnik stoi na cokole – nazywano go „Герой”, co znaczy „Bohater”, a to wszystko dlatego, że brał udział w bitwie o Staliningrad, zgodnie z tradycją nowożeńcy w dzień ślubu ozdabiają go kolorowy wstążkami.

Wprost spod pomnika na górę prowadzą tzw. Schody Czkałowa, nazwa wzięła się pewnie od pomnika Walerego Czkałowa, do którego prowadzą. Czkałow był pilotem radzieckim, urodzonym na terenie guberni niżnonowogrodzkiej, podobno ulubieńcem Stalina i, co znacznie ciekawsze, człowiekiem, który jako pierwszy w historii dokonał przelotu nad Biegunem Północnym – z Moskwy do USA.

Inną postacią związaną z Niżnym Nowogrodem był ukraiński poeta Taras Szewczenko, ale jego nazwiska, biorąc po uwagę stosunki rosyjsko-ukraińskie i poglądy Młodego Oligarchy, wolałam nie wspominać, zauważyłam po prostu przypadkiem nad drzwiami jednego domu tabliczkę z informacją, że Szewczenko tam właśnie mieszkał.

Za to o znanym w Niżnym Nowogrodzie Polaku poinformował mnie sam Andrey. Jeśli ktoś się interesuje hokejem, to pewnie wie, ja nie wiedziałam, że kapitanem i najlepszym zawodnikiem drużyny hokejowej z Niżnego Nowogrodu jest Wojtek Wolski – polskie nazwisko i korzenie, za to narodowość kanadyjska, w przypadku hokeisty to chyba dość logiczny wybór…

A teraz coś z przewodnika – muzeum w Willi Kupieckiej, przy ulicy Wierchniewołżskoj nab. 7 – jeżeli ktoś lubi zabytkowe wnętrza (w tym przypadku z drugiej połowy XIX wieku), to jest to jakiś pomysł na spędzenie czasu w zimowe popołudnie, wstęp 150 rubli, aczkolwiek jest to cena dla Rosjan, obcokrajowcy chyba muszą zapłacić więcej, nie wiem ile, bo zapobiegawczo nie odzywałam się ani słowem, żeby nie dać po sobie poznać, że jestem obcokrajowcem.

Wracając do podstawowych informacji z cyklu jak dojechać, to na trasie Moskwa – Niżny Nowogród kursuje szybki pociąg, coś w stylu pendolino, o wdzięcznej nazwie Ласточка (jaskółka); jest niestety dosyć drogi, ja zapłaciłam 900 rubli, ale, jak się potem okazało, popełniłam błąd kupując przez stronę www.tutu.ru a nie przez oficjalną stronę kolei http://rzd.ru/ , na której ceny są niższe.

I jeszcze coś dla fanów filmików turystyczno-krajoznawczych, wycieczkę Jamesa Browna do Niżnego Nowogrodu po angielsku znajdziecie tutaj.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s