Koloseum na Majorce

Został mi tylko miesiąc na Majorce, dlatego zaczęłam się zastanawiać, co chcę tu jeszcze zobaczyć. I przyszła mi do głowy corrida. (Że też wcześniej na to nie wpadłam! – wiadomo, nic tak nie cieszy oka wegetarianki jak pastwienie się nad zwierzęciem dla sportu). Zaczęłam szperać w Internecie i znalazłam informację, że corridy na Balearach odbywają się tylko w Palmie i tylko raz w roku, w maju, później znalazłam coś na temat corridy w drugi czwartek sierpnia, więc chyba jednak trzeba po prostu śledzić newsy.

Przy okazji obu wydarzeń pojawiła się tajemniczo brzmiąca nazwa: Plaza de Toros, Coliseo Balear. Koloseum na Majorce? Jak tylko o tym przeczytałam, wiedziałam, że spodoba mi się najbardziej ze wszystkiego, co do tej pory tutaj widziałam.

W ubiegłą środę pojechałam do Palmy przekonać się czy rzeczywiście tak będzie. Od razu po wyjściu z autobusu swoje kroki skierowałam na północ od dworca, w stronę ulicy Gaspara Bennasara (nazwanej tak zresztą na cześć architekta, który koloseum zaprojektował), na której, według wszelkich źródeł internetowych, Coliseo Balear miało się znajdować. Z każdym krokiem moja ekscytacja rosła. Aż w końcu… jest! Trafiłam. Kiedy tylko za następnym skrzyżowaniem zobaczyłam ogromną budowlę, na mojej twarzy pojawił się gigantyczny uśmiech. – Wow! To tutaj.

Coliseo Balear

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam nawet czy do tego budynku można tak po prostu wejść i obejrzeć go od środka, czy jest to możliwe tylko w trakcie corrid i innych wydarzeń, takich jak na przykład koncerty Joe Cockera czy Julio Iglesiasa, których ostatnio jest zdecydowanie więcej niż walk byków.

Brama była otwarta, ale drogę zagrodził mi niepozornie wyglądający chłopak, w czapeczce z daszkiem i słuchawkami na uszach:

– Jesteś z tą grupą? – zapytał podejrzliwie. Postawiłam na szczerość i powiedziałam, że nie.

– Masz bilet? – oo, zaczęły się schody, oczywiście nie miałam żadnego biletu.

– A gdzie mogę kupić bilet?

– Tutaj – pokazał ręką na sklep z biżuterią po drugiej stronie ulicy.

Niepewnie weszłam do sklepu, rozejrzałam się i zapytałam pierwszej spotkanej ekspedientki czy to tutaj mogę kupić bilet do koloseum. Pani spojrzała na mnie i opowiedziała, że tak, tutaj, ale na dzisiaj biletów już nie ma.

– A na przyszły tydzień? – dopytywałam z radością wykorzystując moją znikomą, ale coraz lepszą znajomość hiszpańskiego.

– Na przyszły tydzień tak. A jesteś sama czy z grupą? W jakim hotelu mieszkasz?

I wtedy, po raz kolejny okazało się, że odpowiedź, że w hotelu to ja nie mieszkam a pracuję, otwiera niejedne drzwi i zapewnia nie tylko darmowe leżaki na plażach południowej Turcji, ale też wstęp do Coliseo Balear.

– A ile kosztuje bilet? – dopytałam, wciąż niepewna jaką właściwie kwotę jestem w stanie na to przeznaczyć.

Pani tylko machnęła ręką, wyciągnęła z szuflady karteczkę z napisem „autorization” i przykleiła mi ją na pierś. Nie pozostawało nic innego jak wrócić i dumnie ją wyprężyć przed panem Niepozornym Bileciarzem.

Coliseo Balear

Coliseo Balear jest ogromne. Wchodzi się do niego przez jedną z trzech bram. Arenę od miejsc dla widzów oddziela wąski pas z zapleczem technicznym przeznaczonym dla torreadorów, byków, lekarzy i weterynarzy… Widownia to po prostu ponumerowane kamienne schodki. Nad całością górują cztery wieże z żeliwnymi zdobieniami: południowa, północna, wschodnia i zachodnia – z zegarem.

Na zewnątrz największe wrażenie robi główne wejście. Trzykondygnacyjna fasada podzielona łukami różnej wielkości i kształtu bogato zdobiona motywami roślinnymi i wolutowymi. Nad główną bramą góruje wieża podzielona na cztery części pilastrami. Na szczycie pierwszej kondygnacji napis Plaza de Torros, powyżej Coliseo Balear, całość wieńczy herb Hiszpanii i jeszcze data powstania budynku – 1929.

veterinarios

Szczerze mówiąc koloseum, tak jak cała ta część miasta, jest dosyć zaniedbana, przydałoby się Plazę de Toros trochę odrestaurować, albo przynajmniej posprzątać śmieci wokół, ale ponieważ darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, nie będę się na ten temat za dużo rozpisywać. Tak czy siak, Coliseo Balear opuściłam zadowolona i usatysfakcjonowana, a wycieczkę zaliczam do udanych.

Coliseo Balear

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s