Torre des Cap Vermell

Zawsze, kiedy błądzę, marzy mi się aplikacja, coś jak gogle maps, która pokaże mi z lotu ptaka:

  1. gdzie jestem
  2. gdzie chciałam być i, co najważniejsze,
  3. gdzie mi się wydaje, że jestem.

Myślałam o tej aplikacji, kiedy na początku sezonu poszłam zobaczyć Coves d’Arta, czyli Jaskinie w Arcie (a tak naprawdę 9 km od Arty). Z mapy wynika, że to bardzo blisko od Font de sa Cala (gdzie mieszkam), a ja szłam i szłam, a potem szłam jeszcze trochę. W końcu je znalazłam, ale trwało to i trwało.

Font de sa Cala to ostatnia ostoja cywilizacji na tej wyspie. Dalej jest już tylko wzgórze, a co za nim… nie wiadomo dopóki się na nie nie wejdzie. Po powrocie z jaskiń przyjrzałam się wzgórzu i zaczęłam wszystko rozumieć. Coś mi podpowiadało, że wystarczy się na nie wdrapać i zejść z drugiej strony, żeby znaleźć się tuż przed wejściem do jaskini.

Majorka

Późno, bo późno, ale w końcu w ubiegły wtorek zebrałam się w sobie i weszłam na wzgórze. I wtedy moje marzenie sprzed kilku miesięcy spełniło się. Zobaczyłam jak na dłoni z góry miejsce, w którym marzyłam o tej cudownej aplikacji, zobaczyłam miejsce, w którym chciałam być i to, w którym myślałam, że jestem.

Nie pozostawało nic innego jak zejść na dół. Ale, ale… zeszłam kawałeczek, a tam tabliczka, że zaraz oto moim oczom ukaże się wieża (Torre des Cap Vermell), jedna z trzydziestu, które od XVI wieku otaczają całą Majorkę. Szesnastowieczni Majorkańczycy wymyślili sobie, że w tych wieżo – latarniach będzie żyło po dwóch panów i w razie niebezpieczeństwa wysyłać będą znaki świetlne albo dymne. Od jednej wieży do drugiej, coraz dalej i dalej aż ostrzeżenie dotrze do Pałacu Almudaina w Palmie. Cały ten system wykorzystywany był do połowy XIX wieku.

Torre des Cap Vermell

Na mapce turystyczno- krajoznawczej, oprócz wszystkich tych wież, zaznaczona grubą kreską na horyzoncie była linia brzegowa Minorki. Myślałam, że to taka informacja światopoglądowa, żeby się przypadkowy turysta, taki jak ja, zorientował skąd mniej więcej mogło nadciągnąć niebezpieczeństwo. Ale nie. Jak tylko dotarłam do wieży, to na naprawdę zobaczyłam grubą kreskę na horyzoncie. Ten dzień przejdzie do historii mojego życia jako dzień, w którym widziałam Minorkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s